Kryzys współczesnej ekonomii
Gdy patrzymy na obecną gospodarkę światową oraz wydarzenia, które możemy w niej obserwować zapewne wielu specjalistów, którzy wieszczyło taką sytuację stwierdza pod nosem, a nie mówiłem. Jednak dodatkowo bardzo łatwo zauważyć, iż niestety w obecnej sytuacji można w pewnym stopniu wieszczyć kres pewnych teorii, które są standardem współczesnej ekonomii. W tym względzie na pewno dotyczyć to może dwóch koncepcji opartych na różnym podejściu do rynku. Jedna oczywiście to koncepcja monetarystyczna, która okazuje się niestety całkowicie niedostosowana do możliwości jakie posiadają różnego rodzaju instytucje finansowe na rynkach światowych. Jest to raczej teoria dobra na czasy, gdy państwa mogły panować niepodzielnie na rynkach finansowych. W obecnej sytuacji niestety wiele krajów nawet bardzo silnych gospodarczo nie jest w stanie odpowiednio reagować, choćby na ataki spekulacyjne, co niestety widać w wielu krajach europejskich. Z drugiej strony, tak samo nie sprawdza się pompowanie środków finansowych w popyt poprzez instytucje rządowe, co jest druga najpoważniejszą, a przeciwstawną pierwszej, koncepcją działania na rynku przez organy władzy danego państwa. W tym przypadku okazuje się, że niestety w pewnym momencie, gdy następuje załamanie gospodarki nie da się utrzymać wysokiego popytu, a z drugiej strony znacznymi obciążeniami są koszty obsługi administracji, która zajmuje się dystrybucją środków finansowych na rynku.
W związku z tym powoli należy zastanawiać się nad tym, czy właściwie w globalnym świecie nieograniczonych praktycznie przepływów kapitałowych nie jest konieczne stworzenie nowych koncepcji, które znacznie lepiej będą przystosowane do warunków, jakie możemy obserwować. W przeciwnym razie może okazać się, że kolejne kryzysy finansowe będą standardem, jaki możemy obserwować w światowej gospodarce. W tym względzie wydawać się może, że ważnym czynnikiem, jaki musi być w coraz większym stopniu uwzględniany w teoriach ekonomicznych jest nieracjonalne, a polityczne działanie władzy, czy też możliwości wpływania na rynki przez korporacje, czy nawet potężnych, prywatnych inwestorów.
W danej chwili możemy obserwować na świecie dekoniunkturę, która trwa już długi czas, a oczywiście rozpoczęła się od pęknięcia tak zwanej bańki spekulacyjnej w Stanach Zjednoczonych. Mimo takich przewidywań wielu, nawet socjologów piszących o tej tematyce, niestety nie zostały w tym względzie podjęte działania, które miałyby na celu uchronienie wielu instytucji finansowych przed zadłużaniem się, a co za tym idzie niewypłacalnością. Niestety również wiele gospodarek świata opierało się na koncepcji finansowania zobowiązań poprzez zaciąganie długu. W związku z tym również one przeżywają na rynku kryzys. W tej chwili, jeśli idzie o ekonomiczne perspektywy to zdecydowanie straciła na znaczeniu Europa Wschodnia, która jeszcze niedawno dzięki sporym wzrostom gospodarczym miała pozytywne perspektywy rozwoju, a co za tym idzie mogła przyciągać inwestorów. Obecnie inwestowanie w tego typu rynki raczej może mieć w założeniu jedynie osiąganie zysków w co najmniej średniej skali czasowej, czyli po wyjściu tych krajów z fazy spadku wzrostu.